niedziela, 10 marca 2013

Lot nad liniami Nazca

Dzień 16- 31.10.2012

Na dalszym etapie wyjazdu zostawiliśmy sobie trochę tolerancji co do przebiegu spraw. Nie spodziewaliśmy się, że w ten jeden dzień zobaczymy i Nazca i oazę w Huacachinie. 

Zjechaliśmy z Arequipy do poziomu morza. Nocą za szybą autobusu w pół śnie dopatrzyłem się tafli Oceanu Spokojnego wyłaniającego się zza stale malejących pagórków. Magiczny moment, widokowo mało spektakularny ale w symbolice wielki. Po raz kolejny odbijam się od krańca kolejnego kontynentu by zawrócić i być morze pojawić się tu znów za parę lat o kilkaset km bardziej na północ lub południe. 

Pierwsze promienie słońca odsłoniły zupełnie inny kraj. Pustkowie, żółty piach po horyzont, brak jakiejkolwiek zieleni, wiatr targający walającymi się śmieciami. W tym pustkowiu rzadkiej slumsowej zabudowy otoczonej pustynią ubóstwo wyłaniało się podwójnie. Wjechaliśmy do słynnego na całym świecie miasta Nasca, nieopodal którego na płaskowyżu znajdują się tajemnicze geoglify. Miasto nie sprawiało wrażenia jakoby wyróżniało się czymkolwiek znanym, choć samo jego istnienie pośrodku niczego było już zaskakujące. 

Bilety na lot awionetką na liniami, które zakupiliśmy w ulicznym biurze w Arequipie dawały nam również transport z dworca autobusowego w dwie strony. Szybko zostaliśmy odnalezieni przez wyjątkowo miłego taksówkarza i 10 minut później wysiadaliśmy już z ciasnego Tico pod lokalnym lotniskiem. 
Pogoda była idealna, widoczność perfekcyjna. Kierowca wskazał nam okienko gdzie odebraliśmy karty pokładowe i po opłaceniu podatku lokalnego mogliśmy już tylko oczekiwać swojej kolejki do wylotu. 




Samolot mieścił 4 pasażerów i 2 pilotów. Z nami leciała jeszcze para z Francji. Dostaliśmy do rąk mapki ukazujące trasę przelotu z zaznaczonymi geoglifami. Chwilę później obserwowaliśmy je już z powietrza. Płaskowyż wygląda jak wielka tablica zapisana nieznanym alfabetem. Oprócz geoglifów przedstawiających najczęściej zwierzęta są tu tysiące prostych, przecinających się linii niewiadomego pochodzenia. Widok jest zaskakujący i niespotykany. Przelatujemy również nad platformą widokową oraz nad przecinającą płaskowyż autostradą Panamericana. Linie Nazca zostały odkryte w 1926 roku więc budujący autostradę nie mieli świadomości, że droga przecina jedno z najbardziej tajemniczych  miejsc na świecie.

Platforma widokowa Nazca, geoglify Drzewo i Dłonie
W trakcie 45 minutowego lotu dostrzegamy doskonale wszystkie najbardziej spektakularne geoglify, w tym
kolibra, astronautę, pająka, małpę, wieloryba i wiele innych.

Pająk, Nazca

Koliber, Nazca
Astronauta, Nazca

Awionetka przechyla się to na lewo to na prawo byśmy mogli dobrze zauważyć wszystkie figury. Jednak pod koniec lotu wszyscy pasażerowie mają zielonkawy kolor twarzy. Przekonujemy się dlaczego zaleca się nie jeść śniadania przed porannym lotem :) Na szczęście szybko lądujemy i wracamy do miasteczka. Szybko przekonujemy się również, że nie ma tu co robić, a co gorsza trudno znaleźć miejsce na śniadanie. Jedyne otwarte rano knajpy to tzw "Cevicheria" zalatujące rybami na odległość. Ulatująca powoli choroba lokomocyjna wywołana lotem nie pozwala nam się choćby zbliżyć do drzwi tych przybytku i w końcu znajdujemy zatłoczony bar kanapkowy.

Ku naszej radości z Nazca do Ica kursują autobusy Soyuz co pół godziny. Wszystko wskazuje na to, że nasz plan przyspieszy i dziś jeszcze dotrzemy do Ica -Huacachina. 




Fakty;
autobus Arequipa - Nazca (Cruz del Sur) - 115 S/os
- lot nad liniami Nazca - 105 USD/os
- podatek na lotnisku Nazca - 25 S/os
- bilet autobusowy Nazca- Ica - 11 S

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

dzięki za super opis, zrobiliśmy prawie ten sam szlak - nam udało się z arequipy do nazca dojechac za 40 soli i poleciec nad liniami za 65 USD.

Anonimowy pisze...

Co do wypowiedzi przedmówcy, jak za 65 USD to musiało być przed rokiem 2011 chyba, bo wtedy (po katastrofie jednej z awionetek) zmienili przepisy (m.in. obowiązkowo 2 pilotów), i ceny nie schodzą poniżej 95USD wg mojej wiedzy ;)

Prześlij komentarz